Pokazywanie postów oznaczonych etykietą foto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą foto. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 października 2011

Nowy spot - Gdynia Orłowo

Od tygodnia nastawiałem się, że we wtorek ciosanie falek w Jastarni na tzw. Dżołksach, kierunek wiatru idealny, siła przyzwoita ale jak przyszło co do czego to odczyty pokazywały wiatr od brzegu o marnej sile. Później miał być flat na Małym Morzu, zmiana decyzji na Rewe i jeszcze raz gdy zajechałem zorientować się jak wygląda spot w Gdyni Orłowie. Dzień był już zaawansowany godzinowo, na spocie wiało, Arkowi mojemu fotografowi bardzo podobało się tło w postaci klifu, zresztą mi też, zostajemy!

moje ulubione


Z rana wczorajszego dnia dostałem do testów zestaw 4 latawców z rocznika 2012 Gaastry od Easy-Surf i nareszcie nie miałem problemów z wyborem rozmiaru. Wybrałem 9m Jekyll i był idealny z moim surfboardem 6'0.

idealny zestaw

Na spocie w Orłowie byłem pierwszy raz, oprócz pięknej scenerii charakteryzuje się on przedewszystkim bardzo wysokim brzegiem, który zabija wiatr na plaży i utrudnia start kejta. Chwile się rozejrzałem i wybrałem prawą stronę mola do startu(od strony Sopotu). Jak się później okazało był to jedyny słuszny wybór bo grupa moich kolegów, która wybrała lewą, z kuszącym parkingiem przy samej plaży nie mogła się do czystego wiatru wyhalsować. Z jednej strony mieli molo, z drugiej klif. Mając 12m latawce nie mogli wyjść od brzegu kiedy ja kawałek dalej depowerowałem 9'tkę. Przenieśli się później "na dobra stronę mocy" więc mam nadzieję, że popływali przynajmniej tak jak ja...


Falki duże nie były, pływanie było tylko na wysokości końca mola bo jak się zjechało niżej to brzeg psuł wiatr, szkoda bo fale piętrzyły i łamały się właśnie bliżej plaży. Mimo wszystko pare razy udało się coś złapać. Mój latawiec Gaastra Jekyll 9m 2012 sprawował się świetnie, super ciąg w słabszych momentach, a w silniejszych lekki depower i znowu miałem idealną moc. Wiem już napewno, że ma bardzo dobrą przydatność do pływania wave, bo jest bardzo szybki, jest stabilny i ma duży zakres.


Niestety pod koniec 3h pływania skusiłem się na pięknie łamiące się falki pomiędzy klifem a boją kardynalską?. Boja ta oznacza niebezpieczeństwo, ale ja uznałem, że chodzi o klif i kamienie, które leżą na plaży. Byłem spokojnie 200m od brzegu zawinąłem się w dolinie na niezłej mocy, przedemną wyrosła ponad metrowa, pionowa fala. Idealnie wjechałem w łamiący się punkt i kiedy wciskałem krawędź deski do off the lip uderzyłem deska w coś twardego. Wielki zgrzyt, wyrwało mnie z deski i leciałem w dół fali. Przez tą sekundę byłem przerażony bo skoro na szczycie fali uderzyłem w kamień to jak spadnę do wody rozstrzaskam się o kamule... Na moje szczescie nic mi się nie stało. Deska za to zotała bez 2 stateczników, trzeci sie mocno przyrysował.

W dnie jest dziurka wielkości 1groszówki... Całe szczęście, że trafiłem jak się później okazało w falochron na szczycie fali deska, gorzej by było gdybym w dolinie zaczepił tam ciałem. To był koniec tej pięknej sesji, z jednym statecznikiem zjechałem do najbliższego brzegu.


A szkoda, bo Arek dopiero co wspiął się na klif i chciał zrobić parę widokowych zdjęć z wysokości..

nie zdążył dobrze ustawić aparatu

konsekwencje wybrania złej strony mola

Wnioski po dzisiejszym dniu:

- mam super latawce ;),
- w orłowie jest pięknie,
- w orłowie start tylko po prawej stronie mola,
- piękne fale są niebezpieczne,
- bez butów ciągle jest miło!!

Na koniec krótki filmik z panoramą spotu nakręcony przez tego pana.

prawa strona mola gdzie plaża jest juz na tyle szeroka aby wyjść bez problemów w morze...


piątek, 21 października 2011

Sekwencja

Ta sekwencja pomijajac fakt, ze zostala wykonana Canonem 1D z wypasiona luneta przez super profesjonalnego fotografa - Krzysztof Mystkowski / KFP.pl pokazuje co jest najpiekniejszego w plywaniu surf z kejtem. Otoz nawet na takim ubogim w fale spocie na Zatoce Gdanskiej mozna poczuc sie jak najprawdziwszy surfer skrecajac tak blisko fali, ze blizej sie juz chyba nie da...



i mala skladanka od FedusioDesigns...

niedziela, 16 października 2011

Brzezno - Home Spot

Szczerze powiem, ze na polnocny wiatr czekam z wiekszym utesknieniem niz na dobra prognoze w lebie. Nie to, ze jestem leniem, czy nie lubie jezdzic samochodem ale plywanie na spocie na ktory mozna by dojsc na piechote ma cos w sobie. Sprawia, ze czlowiek czuje sie jakby mieszkal we wlasciwym dla surfera miejscu. W zasadzie, kitesurfing zaczalem uprawiac dlatego, ze wiedzialem, ze dzieki niemu bede mogl lapac te male 1m wiatrowe fale lamiace sie w sopocie czy brzeznie. Takie warunki trafiaja sie szczegolnie na wiosne i powinny trafiac sie jesienia. Niestety tegoroczna jest w nie bardzo uboga. Ale jak sie w koncu trafilo...


przyzwoite falki

Jak zwykle mialem problem z wyborem latawca. Poczatkowo na 7m mialem za malo, na 10,5 urywalo glowe. Do fotek wybralem ten wiekszy, kontrole mialem mala, mocy duzo za duzo, ale przynajmniej zdjecia bardziej spektakularne ;)


skoczyc mozna bylo wyzej, ale przy takiej mocy w latawcu wlaczaja sie hamulce...


po 3h plywania chcialem konczyc, bo miaelm dosc walki na duzej szmacie. W momencie jak go zwinalem dowialo jeszcze pare wezlow i wtedy na 7 bylo idealnie. Nareszcie nie musialem wlaczyc z latawka a moglem skupic sie na prowadzeniu deski na fali. Udalo sie pare razy pojechac na fali w minimalnym stopniu pomagajac sobie kajtem czyli tak jak to powinno sie robic. do 3h przeplywanych wczesniej dolozylem jeszcze prawie 2 i z rekami wiszacymi do ziemii po 17 zakonczylem ten przepiekny dzien.




W piatek miala byc powtorka, o 12 zameldowalem sie na spocie. Po 15min zaczal padac deszcz, potem lalo jak z cebra, a na koniec deszcz zamienil sie w grad. Wiatr zaczal wariowac wiec zmeczony poprzednimi dniami stwierdzilem, ze dzis trzeba odpuscic i pojechalem do domu.


Choc powoli sezon sie konczy, mam nadzieje, ze jeszcze zdaze zlapac falke w domu...

DISS Wave Łeba

Na stronie sieplywa można przeczytać relacje z zawodów. Jeżeli chodzi o mój występ to nie jestem w stanie do końca siebie ocenic. Warunki na spocie byly trudne, on-shorowy wiatr zimno, plus niezle rozbujany baltyk. Wiedzialem, ze moge ugrac dobre miejsce bo chlopakom nie beda siadaly trudne tricki, a jazda na fali bedzie wymagala mocnego przejscia w pozycje switch - ktora ja akurat lubie.

Przyzwoite falki

Jako, ze nareszcie odeszlismy od heatowej biedronki (tzn. 3 skoki i 2 fale w ciagu 8min!!! ) na rzecz 1 skoku i 1 fali plan taktyczny mialem prosty: pierwszy hals fronciak na zapunktowanie, wyjazd w morze, zlapanie fali i ostrozna jazda w poczatkowej fazie budowania sie fali i mocniejsze skrety pod koniec kiedy fala zaczyna byc agresywniejsza. Po takiej jezdzie, ktora miala skonczyc sie pod neptunem wyjazd w morze i szukanie fali do backloopa, ktore w zeszlym tygodniu zaczely mi siadac.

W pierwszym heacie poszlo jak splatka. niezly front i fala na 5skretow z dwoma ostatnimi na przyzwoitej mocy. back nie siadl.


front na pierwszym halsie

W drugiej rundzie trafilem na mocno obsadzony heat. Adas, Pietras (ktory plywal rewelacyjnie) i Kapusta, ktory przetrenowal cale lato w Pozo. Po starcie zjechalem pod adasia zeby odciac go od fronta, sam za to pociagnalem dobrze ustanego z niezlej fali. Pozniej fala, ale zglebiona, wyjazd w morze - skok oh z niezlej rampy i znowu szukanie czegos do jazdy. Znalazlem duza, generalnei brakowalo mocy w zaglu, wiec poczatek byl mniej dynamiczny, ale po skretach zaliczylem super ostatni trafiony w lamiacy sie punkt. Po fali wyjazd w morze i usilne szukanie fali do backa, wiedzialem, ze bez niego moze byc ciezko przejsc dalej. Nic dobrego nie znalazlem wiec z jakiejs marnej rzucilem sie na rotacje liczac na szczescie :) W heacie wiatr przysiadl, chlopaki byli na mniejszych zaglach wiec liczylem na to, ze zabraknie im mocy na dobrych falach.

Niestety okazalo sie, ze sedziowie na zmiane widzieli moje punkty, jeden widzial fronta, nie widzial fali, drugi widzial fale i ohandera a nie widzial fronta. Pietras skoczyl backa i table top, zaliczyl dobra fale wiec wygral heat. adasiowi brakowalo mocy, zaliczyl tylko fronta i fale. Szansa na niespodzianke byla ale pogubione punkty zdecydowaly o tym, ze odpadlem.




Organizatorzy sa swiadomi swoich bledow, napewno kolejnym razem wystrzega sie tego typu niescislosci w sedziowaniu. Trzeba przyznac, ze Diss Wave urosl od momentu kiedy w 2009 roku w lipcu odbyla sie pierwsza edycja, na ktorej zajalem 3miejsce. Wtedy zawody byly rozgrywane na zasadzie supersesji, a nagrody byly prawie, ze kieszonkowe. Edycja pazdziernikowa to druga edycja, w ktorej udalo mi sie wystartowac, a 4 czy 5 w ogole. Zawody rozgrywane sa juz na zasadzie pojedynczej eliminacji, pierwszy zawodnik - Adas D. zgarnal 1tys zl + bilet lotniczy na Rodos. Byla telewizja Polsat, byl fotograf z poteznym teleobiektywem, szacunek i powodzenia chlopaki!

środa, 21 września 2011

Po przerwie..

Dawno sie nie odzywalem. Szara rzeczywistosc wymusila na mnie przerwe, oczywiscie nie byla to przerwa od plywania.

W czwartek 15.09 zajechałem do Łeby na Mistrzostwa Polski w Kite Wave. Jak to zwykle bywa w sztormowe dni całą drogez gdanska padal deszcz. Zjawisko to powtarza sie regularnie tylko tym razem gdy minalem Wicko deszcz nie ustawal a przybieral na sile.

Widok na morze o godzinie 11.



Na miejscu czekala juz cala gromada zawodnikow i organizatorow a ja ciagle bilem sie z myslami czy startowac. Watpliwosci bylo wiele, po pierwsze to bylby moj pierwszy raz na morzu przy silnym wietrze (ponad 30wezlow), to bylby moj pierwszy raz na duzej fali (do tej pory probowalem ale na 1m falach w sopocie), po trzecie to bylby moj pierwszy raz na malym latawcu z deska typu surf, wialo lekko od brzegu wiec zupelnie nie bylem pewien swoich umiejetnosci.


Ostatecznie zdecydowalem sie bo przeciez raz sie zyje :) Szczescia w losowaniu nie mialem, trafilem na Janka Koryckiego oraz Macka Lojewskiego. Obaj zostali w ten sposob wyroznieni w relacji z zawodow na sieplywa "...Kto zwracał na siebie szczególną uwagę? Na pewno "trójka unstrapped", w składzie Janek Korycki, Łukasz "Smokie" Dymkowski i Maciek Łojewski..."

Jakie mialem szanse ?? bliskie 0, wiec bez spiny po 20min treningu wystartowalem w heacie nr 5.

Zlapalem 5 falek z czego 2 calkiem przyzwoite i bez upadku przetrwalem caly 15min heat.
Owszem nie byly to moje najlepsze skrety w zyciu, ale po heacie bylem z siebie bardzo zadowolony.
Problem polegal na tym, ze mocno zdeepowerowana 7'mka za bardzo nie chciala zawracac w miejscu tylko zmieniala strony przechodzac mocno przez gore, co zwiekszalo promien skretu.
Dlatego ciezko mi bylo ciac agresywniej by uwolnic spod krawedzi pokazna ilosc spreju.

Na wiele nie liczylem, ale po heacie z ciekawosci poszedlem do sedziow zapytac o moja punktacje i dowiedzialem sie, ze wiekszosc heatu prowadzilem z jankiem i ze przegralem z nim 2miejsce w heacie decyzja sedziow 2:1.






Odpadlem w pierwszej rundzie ale swiadomosc tego, ze nawiazalem walke z gosciem, ktory plywal na najwiekszych falach swiata dala mi energetycznego kopa i postanowilem katowac kite do konca dnia.

Co za tym idzie, pierwszy raz odpuscilem windsurfing na rzecz kite... zdrada!!

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Big Łeba poraz 2

Neptun jest dla nas ostatnio laskawy. W przeciagu 10dni dwie super sesje na SSpocie z falami dawno niespotykanymi i z wiatrem, ktory przyprawial maszt o lzy przy wybieraniu linki halsowej. Na wodzie bylem o 12.30 jak mi sie dobrze zdaje, wiec akurat wtedy kiedy przestalo zabijac na 3.5 i na mocno wypalowanym 3.9 czulem sie komfortowo jak nigdy. Wiatr zaciagal lekko z polnocy przez co miedzy jednym a drugim przybojem stworzyla sie strefa bialej-natlenowanej wody, ktora utrudnia rozpedzenie deski wrazie gdy wypadanie sie ze slizgu. Akurat przed tymi najwiekszymi falami. Kto gapa ten lapal mielenie, a kto doswiadczony ten wie, ze trzeba mocno odpadac i utrzymac slizg za wszelka cene nie patrzac na utrate wysokosci. W zasadzie tyle narzekania na warunki,reszta to czysta poezja. Loty, skrety, z 2 fajne mielenia. O 17.30 zrezygnowalem kiedy skurcz przedramienia nie pozwalal mi otworzyc palcow na bomie, o tych na nogach nie wspominam bo z nimi walczylem juz od godziny. Mam pomysl napisac cos wiecej ale to pozniej bo dzis trzeba poprowadzic troche lekcji i w miedzy czasie polatac na kejcie bo wieje 4-5Bf ze wschodu.

Pare fotek z KITEREWA+ dwie z GoPro.

piątek, 12 sierpnia 2011

Foty Łeba WAVE

Przy okazji relacji z zawodow DISS Wave na sieplywa pojawil sie link do mojego bloga z obietnica zdjec. Rzeczywiscie zdjecia sa ale tylko kilka i na dodatek wszystkie z moja osoba, a ja udzialu w zawodach tym razem nie bralem. Z racji duzej ilosci odwiedzin poczulem sie zobowiazany do stworzenia obszerniejszej galerii. Autorem fotek jest moja kolezanka Michalina, ktora pierwszy raz robila fotki Waveowcom, dlatego pewnie najlepsza akcji umykala jej z obiektywu. Zdjecia zostaly wykonane juz po heatach, bo my na zawody nie zdazylismy :/ Mimo wszystko mam nadzieje, ze ktos siebie na zdjeciach odnajdzie, bo jakosc zdjec jest naprawde super.

czwartek, 11 sierpnia 2011

BIG Łeba

Po ponad miesiecznej przerwie zachodni wiatr znow zawital do leby!! W zasadzie gdyby podzielic jego sile na 2 to mozna by obdzielic dwa przyzwoite plywanka a tak bylo jedno atomowe. Fale piekne, wielkosci dawno niespotykanej. Szkoda tylko, ze czlowiek nierozplywany, zmeczony praca. Zabraklo swiezosci, dlatego czuje niedosyt, ze nie dawalem z siebie w skokach 100%. Po paru wiekszych glebach odpusciem rotacje co nie daje mi spokoju. Pewnie dlatego tak bardzo chcialbym ten dzien powtorzyc..

Picasa SlideshowPicasa Web AlbumsFullscreen

poniedziałek, 18 lipca 2011

Dlaczego warto startować w zawodach WAVE ??

Odpowiedz jest prosta, bo to świetna zabawa, która daje możliwość podniesienia i porównania swoich umiejętności z najlepszymi windsurferami w Polsce.
Atmosfera zawsze jest wspaniała, zawodnicy mobilizują się nawzajem, nakręcają do podniesienia poprzeczki parę centymetrów wyżej. Sam wiem po sobie, że w heacie poziom adrenaliny jest tak duży, że zapominam o strachu, o wcześniejszych wątpliwościach, po prostu idę na całość.


Rodzinna atmosfera

Czasem się uda, a czasem nie, w 2008r zająłem 4miejsce wykluczając w ćwierćfinale samego Przemka Miarczyńskiego, a później w finale looserów popłynąłem swoje najlepsze 12minut w życiu. Nawet oblany następnego dnia egzamin nie zmazał uśmiechu na mojej twarzy. W 2009 występ na Wave Session się nie udał, odpadłem w pierwszej rundzie kiedy po 3minutach od startu rzuciłem się na potężną fale, przerotowałem frontloopa i zerwałem przy lądowaniu linkę szotowa. W konsekwencji przez następne 30minut byłem mielony przez fale..
2010r. był bardziej łaskawy i choć nic tego nie zapowiadało(bezwietrzna wiosna, później kontuzja i 2miesiące przerwy) to udało mi się wyszarpać 3miejsce Leszkowi Kamińskiemu za co zostałem bardzo hojnie nagrodzony przez organizatorów imprezy.

Apropos nagród, jest to kolejny powód by wystartować w zawodach i dać z siebie 120%.
W zeszłym roku oprócz nagród rzeczowych rozdanych na miejscu pierwsze 3osoby zostały nagrodzone rocznym sponsoringiem firmy Quiksilver.
Set ubrań na zimę, set ubrań na lato + najlepsze pianki w jakich pływałem. To naprawdę sporo. Nie wspomnę o satysfakcji jaką daje mi myśl, że jestem w jednym teamie z Kelly Slaterem i Robby Naishem. Chciałbym w tym miejscu polskiemu Quikowi za to serdecznie podziękować.


w pogoni za mistrzem...

Zachęcam wszystkich do udziału w zawodach, nieważne czy umiesz już backloopa czy nie, może uda Ci się przełamać w heacie, może Twoim konkurentom pęknie linka i nie będą wstanie zapunktować, a Ty przejdziesz dalej i będziesz pękał z dumy przez cały następny rok….


Z tego miejsca chciałbym podziękować jeszcze MauiSails za pomoc w potrzebie i wypożyczenie mi żagla MS Legend 4.5. Czekam na konkretne warunki żeby go dobrze przetestować...

Dzięki dobrym wynikom w zawodach wave firma Freeway włączyła mnie do swojego teamu i wyposażyła mnie w kamerę GoPro HD.
Na poniższym filmiku możecie zobaczyć jak przy jej pomocy można uwiecznić swoją wave sesyjkę.

Fred Surfing POV from FedusioDesigns on Vimeo.

środa, 29 czerwca 2011

Wietrzny czerwiec...

To napewno moj rekordowy miesiac plywania - 10 fajnych sesji na wodzie - 28h - 3x windsurfing + 7x kite, a moglobyc tego jeszcze wiecej, szczegolnie kejta.

Ten miesiac byl szczesliwy tez pod innym wzgledem, dostalem pianki od Quik'a - sa mega i choc z poziomym zamkiem na klacie trzeba sie troche pomeczyc to jak juz mam ja na sobie to czuje jakby jej nie bylo - pardoks :)

Wczorajsza ustawka w Brzeznie - pics by Blekota.pl



Dodatkowo dzieki Mauisails mam super zagiel na sezon 2011 - 4.5 MS Legend, dzieki temu moglem zaopatrzyc sie w RRD Fatal 6'0 o ktorym marzylem przez caly rok.


MauiSails Legend 4.5 testowany poki co w granicznych warunkach:




W Lebie jest tak tloczono, ze trzeba walczyc o fale:



Niestety nie wszystko jest takie kolorowe, poniedzialkowy trening backloopow, skonczyl sie dla mnie bolacym kolanem i dobra prognoza na pierwszy lipcowy weekend chyba mnie ominie :(

druga proba zakonczyla sie twardym ladowaniem...

sobota, 4 czerwca 2011

Dzień dziecka w Brzeznie

Po super sesji(5h, 20knots, 25C) na Malym Morzu na zakonczenie maja, na kolejne plywanie nie bylo trzeba dlugo czekac. Nastepnego dnia wiatr pojawil sie na home spocie w brzeznie i razem z nim grupka stalych bywalcow. Mi tez bylo ciezko sie powstrzymac i pomimo ciezki zakwasow z dnia poprzedniego zaliczylem bardzo fajne popoludniowe 2h. Dzieki uprzejmosci Janka fuu1 mialem mozliwosc przetestowania najnowszego waveboarda z kolekcji Crazy Fly - Thunder 6'2. Bawilem sie znakomicie, deska spisywala sie swietnie, pomimo tego, ze mojemu latawcowi (10,5) brakowalo mocy, nie mialem problemow z halsowaniem i wyszukiwaniem zalamujacych sie falek.

Zobaczcie zreszta sami (autor fotek: Jurgen):




wiecej fotek tutaj: KiteRewa.pl

2 czerwca to powtorka z rozrywki, o 16.30 zobaczylem w necie, ze cos sie dzieje i ruszylem do brzezna. 30min na twin tipie a poniej znowu dzieki uprzejmosci Janka, ponad 1h na Crazy Fly Thunder 6'2...
Ciekawostka jest fakt, ze po tych 30min wiatru zrobilo sie tak malo, ze kolega na 14m latawcu nie byl wstanie juz plywac a ja dzieki wypornosci surfboarda dawalem rade halsowac sie na 10.5!!

czwartek, 5 maja 2011

4x Sopot

ehh, az szkoda, ze majowka dobiegla konca bo razem z jej koncem skonczyl sie polnocny wiatr - czyli ten ktory najbardziej lubi sopocka playa. Dzis zaliczylem 4 raz falki i choc polowa dnia w ogole tego nie zapowiadala (bylem o 13 w klubie i ledwie sie bujalo) to pogoda jeszcze raz mile mnie zaskoczyla. O 16 dosc przypadkowo kliknalem na odczyty wiatromierza z jelitkowa i zobaczylem, ze pokazuje 35km/h, o 16.15 juz bylem na plazy...kolejne 2.5h zaliczone, kolejny raz swietnie bawilem sie na testowej desce wypozyczonej z ABC SURF. Mowa oczywiscie o RRD PESCADO 5'9. Zabawa na fali a pozniej szybka halsoweczka i znowu falki...Od kutrow rybackich w Sopocie do samego mola w Brzeznie, skretow tyle ile nogi zniosa a po takim weekendowym treningu znosza juz przyzwoita ilosc :)

piątek, 29 kwietnia 2011

Sopot surf

ehh jakie piekne dni nastaly.. na plywanie w Sopocie przy polnocnym wietrze czekam z dokladnie taka sama niecierpliwoscia jak na dobry sztorm w Łebie! Gdyby policzyc 20min rzezby w srode to dzis byl 3dzien plywania - wczoraj 2h, dzis 2.5. Na dodatek firma ABC SURF udostepniła mi na majówke deske stworzonej do objezdzania sopockich falek - RRD Pescado 5'9. Pomimo tego, ze wiatr nie rozpieszczal (na twin tipie caly czas bym walczyl o wysokosc) to bawilem sie swietnie. Skrety, rufy, halsowanie, falki, od czasu do czasu jakis locik, wszystko to co sprawia przyjemnosc. Dla takich dni zaczalem plywac na kejcie...

środa, 13 kwietnia 2011

Łeba po raz pierwszy!

Pierwszy wave 2011 udalo sie zaliczyc szybciej niz rok i dwa wczesniej. Nie jestem przekonany czy to wynik bardziej sprzyjajacej pogody czy poprostu cisnienie bylo wieksze. Prognoza byla atomowa i choc od rana temperatura powietrza byla wymarzona (17stopni) to na SS pojawilo sie tylko 6 osob. Moze dlatego, ze o 12 zaczelo padac i zrobilo sie zimno (8stopni). Mimo wszystko na wodzie bylo super, opady ustapily, pojawilo sie slonko, ktore dodawalo otuchy w tym chlodzie potegowanym przez wiatr przekraczajacy w sile 40wezlow. Skoki ciezko bylo kotrolowac wiec po pierwszym loopie postanowilem dac sobie ten dzien na rozplywanie, skupic sie na falkach i od czasu do czasu odpalic jakas swiece..



Osobiscie troche marzlem, dlatego nie widzialy mi sie dzikie pogonie kraulem za sprzetem po nieudanych ladowaniach przy front czy backloopie.

niedziela, 27 lutego 2011

Ice Hawaii

Na koniec sezonu najlepszy dzien jezdzenia. 4h pieknej zabawy w pelnym sloneczku z wiatrem dochodzacym do 20wezlow... Gdyby warstwa sniegu byla odrobine grubsza, wtedy warunki bylyby "nieskazitelnie idealne", ale podobno nie o to chodzi by zlapac kroliczka tylo o to by go gonic...
Najpierw pare halsow rozgrzewkowych, pozniej troszke racingu pod przewodnictwem Tomka Janiaka. Niestety moja tepa krotka deska nie pozwolila mi nawiazac walki w krotkich wyscigach po sledziu. Zecydowanie lepiej bylo w dlugiej halsowce na kemping Chalupy 4. Fajna sprawa, napewno w przyszlym roku pomysle o lepszej desce by moc pojezdzic z chlopakami na wyscigowe ustawki.

Gdy wiatr rozkrecil sie na dobre, moja krawedz nie trzymala juz wcale na kursach pod wiatr wiec zrezygnowalem z wyscigow i jezdzilem juz bez cisnienia, podskakujac gdy tylko naszla mnie ochota, czyli co parenascie metrow :D

Ponizej pare fotek Ani Gorzałczyńskiej cyknietych na sam koniec sesji:



Dzis kolejny dzien dobrych warunkow, slonca nie ma ale jest to co najwazniejsze snieg i wiatr..

piątek, 25 lutego 2011

3miejsce na Quiksilver Wave Session 2010 !!!

Quiksilver WaveSession2010 from DZIDA PRODUCTION on Vimeo.


Najbardziej oczekiwana impreza w funboardowym swiatku windsurfingowym w Polsce odbyla sie nie bez klopotow. Poczatkowo dobra prognoza, nie przyniosla wymarzonych warunkow w lebie i po 1h naradzie komisja sedziowska przeniosla zawody do Jaroslawca. Dla mnie bylo to pierwsze plywanie po 2miesiecznej przerwie spowodowanej kontuzja prawej dloni.
Juz pierwszy heat przyniosl mi mnostwo emocji, po bardzo dobrym poczatku na 6 czy 8 halsie dopadla mnie spora fala i gdy sie wynurzylem po mieleniu okazalo sie, ze deska odlaczyla sie od pednika. Kazdy kto to przezyl to na morzu wie, ze deski nie da sie juz dogonic. Cierpliwie plynalem zabka trzymajac jedna reka pednik do samego brzegu, w przyboju zrobilo sie nieciekawie, ale to nie byl moj pierwszy raz wiec wiedzialem co robic. Pozniej czekal mnie jeszcze sprint po plazy do wyplutej przez morze deski. Mysle ze cala akcja trwala okolo 1h i gdy dohalswoalem sie spowrotem bylem juz totalnie wyczerpany. Na moje "nieszczescie" okazalo sie, ze to co zrobilem wystarczylo zeby awansowac i za chwile startuje w nastepnej rundzie... Kolejne rundy bez wiekszych przygod, oprocz tego, ze zupelnie nieprzygotowana po kontuzji reka i zmeczone po przygodzie cialo odmawialo mi posluszenstwa.
Warunki byly trudne wiatr zmienny, akwen nieznany. Wiedzialem, ze konkurenci maja problemy z ladowaniem swoich trickow bo albo w silniejszych podmuchach je przerotowuja, albo gdy wiatr slabnie ich niedokrecaja. Skupilem sie tylko na tym co umiem, mialem maly zagiel i malo sily wiec wszystkie rotacje wykonywalem powoli i tylko wtedy gdy byla odpowiednia moc - przez cale zawody wyglebilem moze dwa skoki.


Z racji tego, ze mam jeden maszt moglem otaklowac jeden pednik, wybralem mniejszy gdyz wiedzialem, ze bedzie problem z kondycja. Na malym zaglu moglem lapac fale tylko dalej od brzegu, inaczej niz reszta zawodnikow, ktora lapala je blisko przy komisji. Ich fale byly szybsze, moje z kolei byly wieksze i dluzsze. Na moje szczescie sedziowie nie ograniczali zbytnio strefy pokazow wiec dla mnie wybor byl oczywisty - im wieksza fala tym wiecej punktow.

Heat finalowy plynalem tylko i wylacznie sila woli, wystartowalem w nim minute po wszystkich i skonczylem 2 wczesniej. Zrobilem to co umiem i wiedzialem, ze teraz wszystko zalezy od skutecznosci konkuretow. Moich umiejetnosci i sil wystarczylo na 3miejsce. Pierwsza dwojka byla poza zasiegiem wiec po 4miejscu w 2008 zrobilem zyciowe.